ZnanyLekarz wart GoldenLine

Wcale nie za górami, ani za lasami, ale w akademiku Politechniki Warszawskiej był sobie pewien młody student myślący intensywnie o własnym biznesie. Swoje pierwsze pieniądze zarabiał tworząc serwisy internetowe. To wtedy zrodziła się myśl o typowym portalu z ofertami pracy, opierającym się na rekrutacji on-line potencjalnych pracowników.

Obserwując, jak dużym zainteresowaniem cieszą się platformy społecznościowe, Mariusz Gralewski oddał w 2005 roku do użytku GoldenLine. Serwis, na którym nie tylko można było spędzić wolny czas i nawiązać nowe znajomości, ale również znaleźć pracę. GoldenLine stał się ogromną bazą pracowników i pracodawców z fachowo wypełnionymi profilami.

Pięć lat później Mariusz szukał dobrego lekarza specjalisty, a że nikt z jego znajomych nie mógł kogoś sprawdzonego polecić, spróbował znaleźć rozwiązanie w internecie. Serwisy z rzetelnymi opiniami o lekarzach były nieliczne. I w ten sposób Gralewski odnalazł w tym kolejną szansę dla siebie.

Serwis ZnanyLekarz.pl, który Mariusz wykupił za kilkaset tys., został zmodyfikowany i uzupełniony o bazę specjalistów. Portal z miejsca umożliwił wyszukiwanie lekarzy, dodawanie o nich opinii czy umawianie wizyt online. Od 2013 roku, po wprowadzeniu aplikacji mobilnej, serwis określa przede wszystkim lokalizację, dzięki której automatycznie wyszukamy lekarzy w swojej okolicy.

Możliwość umówienia wizyty online jest już dostępna u ponad 100 tys. polskich lekarzy różnego rodzaju specjalizacji. Z internetowej formy rezerwacji terminu konsultacji skorzystało już ponad dwa miliony pacjentów. Zarówno liczba jednych, jak i drugich rośnie z każdego miesiąca na miesiąc. Poza Polską portal działa prężnie również na terenie 25 różnych krajów, m. in. w Argentynie, Indonezji czy Turcji, a bazę buduje ponad milion lekarzy specjalistów na całym świecie. Dodatkowo można też na stronie ZnanyLekarz.pl przeczytać ok. 350 tys. opinii na temat poszczególnych specjalistów, cen czy jakości obsługi.
Już dwa razy udało się Mariuszowi Gralewskiemu stworzyć stabilne firmy z mocnymi fundamentami, których siła opiera się na kreatywnych, zaangażowanych zespołach usprawniających produkt i dostarczających coraz lepszą jakość.

MT

Zdjęcie: media2.pl, flickr.com

3 miliony z „Jakdojade.pl”!

Nie mieli góry pieniędzy na promocję i wielkie kampanie reklamowe. Mimo to, niedawno osiągnęli pułap 3 mln. stałych użytkowników i to tych mobilnych. Jak? Postawili na jakość usługi i marketing szeptany. Metoda okazała się niezwykle skuteczna.

Serwis jakdojade.pl jest wirtualną mapą, która wskaże nam drogę do celu, określi czas podróży i pokieruje do odpowiednich środków transportu, przy okazji powie, gdzie się przesiąść i określi alternatywne drogi dojazdu. Planer dostępny jest na kilku platformach: strona mobilna, internetowa, aplikacje na IOS, Android, Windows Phone.

Bartosz Burek – zarządzający serwisem twierdzi, że najważniejsze przy prowadzeniu tego typu portalu jest aktualność danych. Współpraca z przewoźnikami we wszystkich miastach umożliwia otrzymywanie rozkładów oraz samodzielną aktualizację danych. W tej chwili portal współpracuje z kilkudziesięcioma przewoźnikami z 18 aglomeracji.
Obecnie zespół jakdojade.pl to 11 osób, z czego większość stanowią informatycy. Na początku jednak były to trzy osoby: Bartosz, Artur i Mikołaj, energiczni studenci. Inwestorów pozyskali jeszcze przed uruchomieniem projektu, udało się też zebrać fundusze unijne, co w dużej mierze przyczyniło się do intensywnego rozwoju projektu w jego początkowej fazie. Już od 2011 roku firma utrzymuje się z wygenerowanego zysku.

W przyszłości zespół ‘jakdojade’ planuje wydać taką wersję aplikacji, która uwzględni aktualne położenie pojazdu. Użytkownicy zobaczą na ekranie, gdzie dokładnie znajduje się pojazd, na który czekają. Natomiast w czasie podróży, aplikacja będzie podpowiadać możliwości przesiadek z uwzględnieniem np. opóźnień. W tej chwili możemy obserwować pojazdy jedynie we Wrocławiu i Białymstoku. W dalszych planach jest też możliwość zakupu biletu na przejazd już z poziomu aplikacji ’jakdojade’.

MM

Źródło:
http://mambiznes.pl/artykuly/czytaj/id/6415/ jakdojade_pl_czyli_tak_sie_robi_serwis_z_3_mln_uzytkownikow

Soczysta Purpura kafli w Krzykosach

Rzuciła pracę w mieście i kupiła zrujnowany dworek w popegeerowskiej wsi. Przypadek sprawił, że zajęła się starym, zapomnianym rzemiosłem. Jej firma jest jedynym w Polsce producentem robionych ręcznie kafli cementowych.

Zrezygnowała z pracy w korporacji, bo chociaż zarabiała dużo, musiała poszukać pomocy w psychoterapii. Zaczęła od założenia małego wydawnictwa Niebieska Studnia. W Krzykosach, wsi położonej 90 kilometrów za Warszawą, kupiła dworek. W czasie wędrówek po Mazowszu w jednym z niszczejącym przydworkowych parków znalazła kawałek starego, wyrabianego ręcznie kafla. Spodobał jej się, więc postanowiła kupić takie płytki dla siebie, ale nie było to takie proste. Przed pierwszą wojną wytwarzano je w Polsce, między innymi w Opocznie. Później ta tradycja zaginęła, a obecnie najbliżej można je dostać w Hiszpanii. Poszukując informacji, natknęła się na wzmiankę o małżeństwie z USA, które w Maroku prowadzi manufakturę kafli. To był moment przełomowy – nie chciała się pogodzić z myślą, że to piękne rękodzieło przestanie istnieć w Polsce, postanowiła więc otworzyć swoją własną wytwórnię. Pomysłowi przyklasnął mąż i tak powstała Purpura.

Przyszła właścicielka zapoznała się z mieszkającą w Polsce Hiszpanką Carmen, która szczęśliwym trafem miała w rodzinie wytwórcę kafli. Ten zgodził się uchylić rąbka tajemnicy zawodowej i Iza Sójka pojechała na dwa tygodnie do Hiszpanii, żeby pod okiem mistrza pobierać nauki. Na pomieszczenie do produkcji przystosowała spichlerz należący do jej dworku, co razem z zakupem maszyn wyniosło ją 80 tys. zł. Zanim doszła do wprawy, miała za sobą kilkanaście miesięcy nieudanych prób i eksperymentów. Produkcja ruszyła na początku 2011 roku.

Kafle powstają we wzornikach z metalu, wkładanych do stalowej formy. W szablony wlewa się półpłynną masę cementowo-marmurową zabarwioną pigmentami, zasypuje mieszanką cementową i wsuwa pod prasę. Po wykonaniu płytki schną 4 tygodnie. Kafle nie są tanie – metr kwadratowy kosztuje średnio 350 – 400 złotych, lecz dobór wzorów i kolorów odbywa się na życzenie. Kafle mają uniwersalne zastosowanie, sprawdzą się na podłodze i na ścianach. Motywy często wymyśla sama właścicielka, w czym pomaga jej Carmen, inspirując się historycznymi przykładami z Hiszpanii, Francji i Włoch. Sojka zatrudnia 7 stałych pracowników i dwóch okresowych, a jej mama nadzoruje produkcję.

Purpura zaczęła współpracę z odbiorcą ze Szwecji, który zlecił jej produkcję kafli według zamysłu skandynawskiego projektanta. Strategiczny cel firmy to pozyskanie dystrybutorów kafli oraz promocja Purpury w centrach wzornictwa. W planach jest cementowa umywalka i seria odwołująca się do polskiego folkloru.

KP

http://www.purpura.eu

foto: Franciszek Buchner

Raz na wozie w Zambii, raz pod wozem w Polsce…

Studiował 4 kierunki w ciągu 5 lat, ale żadnych studiów nie ukończył. Został obwołany przez media „najmłodszym polskim milionerem”, choć nie lubi, gdy go tak tytułują. Po 9 latach aktywności wycofał się z dużego biznesu, założył uczelnię, a do Afryki pojechał z hasłem „Biznes jest pomocą”.

Kamil Cebulski działalność zaczął mając 16 lat, gdy firmę założyła mu mama. W 2001 ze znajomymi założył internetowy magazyn o tematyce komputerowej. Samodzielnie uczył się programowania oraz zaczął handlować reklamą.

Później odkupił serwis z opracowaniami lektur dla młodzieży. Ponieważ opłaty za internet były wówczas wysokie, nagrał zawartość serwisu na płyty CD, które później sprzedawał. Na tej metodzie oparł swoją strategię, gdy kupił kilka innych serwisów. Po niecałych dwóch latach wydawnictwo z opracowaniami upadło, ponieważ nadeszły czasy szybkiego, taniego internetu, w związku z czym ludzie przestali kupować to, co mieli za darmo w sieci.

Chcąc zagospodarować firmowy sprzęt do produkcji płyt, Cebulski otworzył drukarnię płyt CD/DVD, która działa do dziś, choć on sam już nie jest jej właścicielem. Rok później założył firmę ESC Poland, która zajmowała się logistyką dla sklepów internetowych. Działała 6 lat i przyniosła duże zyski. Kiedy firmy internetowe zaczęły pozyskiwać fundusze europejskie i nastąpił jednak spadek zyskowności. W 2009 roku Cebulski przekazał ESC wspólnikowi, który miał na nią własny pomysł.

Mając wówczas 25 lat, postanowił wycofać się z dużego biznesu. Fundusze, jakie mu zostały, zainwestował w nieruchomości. Ponieważ był w dobrej kondycji finansowej, zdecydował się zrobić przerwę w działalności typowo zarobkowej. Zajął się organizacją spotkań młodzieży z przedsiębiorcami. Powołał ASBIRO (Alternatywną Szkołę Biznesu i Rozwoju Osobistego), która ma filie w Wielkiej Brytanii, Holandii, Tajlandii i Zambii.

Aktualnie ma 30 lat i pisze bloga. Wyprowadził się z Polski, ale często tu bywa, wydając fortunę na samoloty. W Afryce angażuje się w przedsięwzięcia, które oprócz celu komercyjnego mają znaczenie także społeczne. W Zambii wraz z przyjacielem buduje szkołę i system dostarczania wody oraz organizuje wykłady o przedsiębiorczości .

KP

Zdjęcie: http://www.kamilcebulski.pl/

Bądźmy Ecologic (zni)!

Ecologic to zwycięzca tegorocznego StartupFest Agora 2014. Jest systemem pomagającym kierowcom bezpiecznie i ekonomicznie poruszać się po drogach. Wraz z odpowiednim hardwarem do instalacji w naszym samochodzie, stanowi w pełni zintegrowane, mobilne narzędzie.
Jak to działa? Ecologic wykorzystuje urządzenie wpinane do złącza OBD2 pojazdu ( ang. On-Board Diagnostic level 2) daje możliwość dostępu do danych informujących o stanie pojazdu. Jest wyposażone w czujniki ruchu, akcelerometr, modem GSM i GPS oraz połączone z aplikacją mobilną i portalem online. Zbieranie i przesyłanie danych do kierowcy odbywa się w czasie rzeczywistym.

ecologic
Autorami tego innowacyjnego projektu są Robert Bastrzyk i Emil Żak. Opracowali nie tylko produkt, lecz również aplikację mobilną i sposób komunikacji samochodu ze smartfonem. Po dokonaniu zakupu, otrzymujemy pakiet składający się z trzech części: Ecologic.box -urządzenie wyposażone w czujniki ruchu, akcelerometr, kartę SIM, modem GPS i 3G; Ecologic.app – aplikację dla kierowców w wersji Android i IOS oraz dostęp do Ecologic.portal, gdzie możemy śledzić pojazd za pomocą GPS, a także przeglądać wykonane niezależnie za pomocą systemu, analizy jazdy i wykresy ukazujące kondycję samochodu. Ecologic potrafi odczytać błędy diagnostyczne, sprawdzić stan silnika, czy kondycję akumulatora. Pokaże nam nawet, jakiej części pojazdu dotyczy usterka. A wszystko, dzięki połączeniu z komputerem pokładowym pojazdu.

Co więcej, Ecologic posiada swego rodzaju system motywacyjny dla swoich użytkowników. Dzięki indywidualnej ocenie profilu kierowcy, aplikacja tworzy ranking bezpiecznych i ekonomicznych kierowców. Wysoka pozycja w rankingu skutkuje znacznymi oszczędnościami w wydatkach na paliwo. Pojawia się też element rywalizacji – nagradzanie najlepszych kierowców działa psychologicznie i motywuje do dalszych starań.

MM

Źródła:
www.ecologic.io/pl/
www.antyweb.pl/polskie-startupy-sa-coraz-lepsze-sprawdzcie/

Sukces pisany kolorowymi paznokciami

W ciągu 15 lat Marzena Kanclerska-Gryz zbudowała prawdziwe kosmetyczne imperium. Ta miłośniczka kolorowych paznokci pokonała drogę od pracownicy warszawskiego lokalu kosmetycznego do szefowej sieci profesjonalnych salonów pielęgnacji paznokci i nie tylko. A wciąż ma apetyt na więcej.

Marzena Kanclerska-Gryz rozpoczęła przygodę z branżą kosmetyczną kilkanaście lat temu w salonie na warszawskim Grochowie, następną była Saska Kępa. Dzięki pracy zdobyła doświadczenie i wciąż powiększające się grono stałych klientek. Od kiedy pamięta, pasjonowała ją stylizacja paznokci, więc gdy nadarzyła się okazja, postanowiła otworzyć własną firmę.

W 2005 roku otworzyła pierwszą siedzibę „ Nail Spa ”. Mieściła się przy ul. Chodkiewicza i kosztowała 70 tys. zł – równowartość oszczędności Marzeny. Większość tej kwoty zainwestowała w wynajem lokalu i kupno profesjonalnych lakierów do paznokci. Nie potrzebowała jedynie sprzętu, ponieważ miała swój własny.

Stopniowo salon zyskiwał na popularności, głównie dzięki poczcie pantoflowej i zaangażowaniu Marzeny Kanclerskiej-Gryz, która czuwała, by obsługa była jak najlepszej jakości, a klient opuszczający salon był zawsze zadowolony.

Po pięciu latach przyszła pora na drugi salon. Ten powstał przy ul. Płatowcowej, a w 2011 r. – przy ul. Francuskiej. W ubiegłym roku otworzyła kolejny lokal, w centrum Warszawy.

W tej chwili w ciągu miesiąca salony „ Nail Spa ” odwiedza ponad 500 osób miesięcznie. W ofercie dostępne są usługi fryzjerskie, przedłużanie rzęs innowacyjnymi metodami, masaże, a nawet zabiegi dla mężczyzn – „manicure for men” kosztuje 60 zł. Właścicielka umożliwia też odbycie kursu manicure/pedicure, którego cena waha się między 1 250 a 2 350 zł.

Wśród regularnie uczęszczających klientek „ Nail Spa ” jest wiele gwiazd polskiego show-biznesu. Salon odwiedzają m.in. Monika Olejnik, Anna Dereszowska, Aneta Kręglicka, Małgorzata Socha, Natalia Kukulska. Prawdziwym wyróżnieniem było zrobienie manicure Madonnie i Sharon Stone, gdy odwiedziły Polskę.

Marzena Kanclerska-Gryz koncentruje się na inwestowaniu we własną sieć salonów. Ostatnio została poproszona o bycia ambasadorką w Polsce marki Essie – słynnej firmy produkującej lakiery do paznokci. Nie spoczywa jednak na laurach i myśli o nowych wyzwaniach. Jeszcze do końca 2014 r. planuje otworzyć pierwszy salon w Londynie, a docelowo chciałaby być obecna na rynku też w innych stolicach europejskich.

MM