Jak Polacy podbijają wschód – polskie technologie behawioralne w Rosji i na Ukrainie

Od pomysłu wspólników do międzynarodowego sukcesu – tak w skrócie określić można Nextclick.pl, zaawansowaną technologicznie platformę content marketingową, opracowaną przez specjalistów z LeadBullet S.A., która łączy interesy wydawców, marketerów i użytkowników Internetu. Dziś, narzędzie to zaimplementowane jest w serwisach ponad 1000 wydawców w Polsce i aktualnie wdrażane u wydawców na rynkach wschodnich, dokładnie w Rosji i na Ukrainie, gdzie notuje rekordowe odsłony.

Pozyskać dziś uwagę użytkownika i zainteresować go treścią jest coraz trudniej. Wszystko za sprawą ogromnej i stale zwiększającej się liczby treści, które każdego dnia publikowane są w sieci. Efektem tego są kurczące się zasoby uwagi użytkownika, który nie rzadko musi poświęcić wiele czasu, aby znaleźć w sieci to, co naprawdę go interesuje i odpowiada na jego problem, potrzebę. Włas Chorowiec i Mariusz Gil w 2011 roku wyszli z założenia, że problem ten będzie narastał i pojawi się na rynku potrzeba technologicznych rozwiązań, które go zniwelują. Tak zrodziła się koncepcja platformy Nextclick.pl, która służy do behawioralnej analizy zachowań użytkowników, sugerowania treści redakcyjnych oraz kompleksowej emisji reklam w oparciu o faktyczne zainteresowania i intencje zakupowe Internautów.

O tym, że mieli rację świadczą liczby. Nextclick.pl jest zaimplementowany w ponad tysiącu serwisach największych wydawców w Polsce m.in. takich jak: Axel Springer, Agora, Gremi Media, Bonnier, Burda etc. i dociera do ponad 17 milionów użytkowników. Od kwietnia 2014 roku, LeadBullet S.A. wdraża swoje rozwiązanie także w Rosji oraz na Ukrainie, gdzie dociera już do ok. 11 mln Internautów. Warto zaznaczyć, że niektóre podsystemy składowania danych obsługują ponad 100.000 operacji zapisu/odczytu na sekundę, a oprogramowanie obsługujące targetowanie ponad 110 mln zapytań dziennie.

Od dwóch lat zespół developerów nieustannie rozwija aplikację, wyposażając ją w coraz to nowsze funkcjonalności i mechanizmy służące analizie danych. Dość powiedzieć, że obecnie na wydrukowanie kodu źródłowego potrzeba by było kilkudziesięciu tysięcy stron… Miesięcznie infrastruktura serwerowa obsługuje ponad miliard requestów i ta liczba dynamicznie rośnie” – informuje Mariusz Gil, współzałożyciel i CTO LeadBullet S.A.

Projekt realizowany na taką skalę jest sporym wyzwaniem technologicznym. Wypracowane przez ekspertów LeadBullet S.A. rozwiązanie analizuje zachowania w sieci każdego z milionów użytkowników indywidualnie. Dokładnie, jakie treści czytają, czym się interesują, jak wygląda zmiana tych zainteresowań. Wszystko po to, aby użytkownikom sugerować treści, które odpowiadają ich potrzebom i oczekiwaniom, dzięki czemu dłużej pozostają w danym serwisie czytając treści, co naturalnie przekłada się na ich wyższe zaangażowanie w serwisach wydawców. Dla przykładu, na Ukrainie, gdzie Nextclick.pl dostępny jest w serwisach wybranych wydawców od trzech miesięcy, takie podejście zaowocowało średnią klikalnością na poziomie 6.36%. Ten wynik, przy rynkowych reklamowych CTR’ach na poziomie 0,1%, jest imponująco wysoki i potwierdza skuteczność narzędzia.

Rozwój Nextclicka.pl w Rosji i na Ukrainie to początek ekspansji spółki LeadBullet na Wschodzie.

Ogromnie cieszy nas udane wejście na rynki zagraniczne i dynamika z jaką się rozwijamy – informuje Włas Chorowiec, współzałożyciel i prezes LeadBullet S.A. I dodaje „ Nieustannie inwestujemy w naszą technologię, aby dostarczać usług na najwyższym poziomie i pozytywnie zaskakiwać rynek. Wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie dla nas rekordowy także pod względem przychodów, które szacujemy na poziomie 10 mln złotych w samej Polsce”.

Nextclick, dzięki zaawansowanej technologii umożlwiającej analizę ogromnych baz danych w czasie rzeczywistym, wprowadził nową jakość w rekomendowaniu treści contentowych oraz reklamowych użytkownikom. Dzięki niemu, każdy użytkownik otrzymuje polecenia artykułów, filmów i innych treści zgodne ze swoimi zainteresowaniami, marketerzy trafiają z przekazem dokładnie do swojej grupy docelowej a wydawcy zatrzymują na dłużej użytkownika w swoim serwisie i zwiększają jego zadowolenie z odwiedzin portalu.

red.

W BARCELONIE, BLIŻEJ GWIAZD

“Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz. Marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los.”*

Przez cały obecny rok istnieje możliwość odbycia płatnych praktyk na 3 do 6 miesięcy w Barcelonie, w Hiszpanii. Poszukiwani są studenci, bądź absolwenci studiów w zakresie marketingu, handlu, ekonomii, biznesu międzynarodowego, którzy posługują się zaawansowanym angielskim i średniozaawansowanym hiszpańskim. Od zainteresowanych osób wymaga się m. in. obsługi klienta, wprowadzania rezerwacji do bazy danych, wsparcia działu marketingu, a także zarządzania apartamentami i dozoru nad procesami konserwacji mieszkań. Również oczekuje się umiejętności komunikacyjnych i proaktywnej postawy. Doświadczenie u kandydatów jest mile widziane, ale nie jest konieczne. Zainteresowane osoby mają możliwość mieszkania w jednym z najbardziej ekscytujących europejskich miast. Wynagrodzenie za staż, to 400 € netto za przepracowany miesiąc na pełnym etacie, czyli po 40 godzin w tygodniu. Więcej informacji na stronie: http://biznesflow.pl (MT)

* słowa utworu “Barcelona” zespołu Pectus autorstwa Tomasza Szczepanika
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://littlewarszawiak.files.wordpress.com/2010/09/scan0002.jpg

 

Gry edukacyjne dla maluchów

„W Apple tkwi przekonanie, że technologia to za mało. Wierzymy, że dopiero technologia polączona z humanizmem daje wyjątkowe rezultaty” – Steve Jobs

Technologie pozwalające ludziom zanurzyć się w multimedialnym oceanie istnieją stosunkowo niedawno, lecz są już rozpowszechnione niemal na całym świecie. Rozmaite gadżety, tablety, smartfony dają wprost nieograniczone możliwości nie tylko komunikowania się, lecz także rozwoju osobistego. Niestety, najczęściej współczesny człowiek ze wszystkich możliwości wybiera jedną – rozrywkę. W związku z tym zapotrzebowaniem codziennie powstaje wiele gier oraz innych aplikacji, które zaspokajają potrzeby użytkowników, których znaczną część stanowią dzieci. Stąd też gry przeznaczone dla maluchów powinny służyć rozwojowi i spełniać funkcję edukacyjną, ale takich aplikacji jest niewiele.

Jedną z bardziej interesujących jest projekt edukacyjny DrOmnibus, stworzony przez Bogumiłę Matuszewską wraz z kolegami, we współpracy z psychologami dziecięcymi. Aplikacja ta służy rozwojowi intelektualnemu dzieci, szczególnie tych z deficytami rozwojowymi. Gra ta ma jednakże uniwersalny charakter, toteż mogą się nią bawić wszystkie dzieci. Rodzice mogą więc bez obaw pobrać aplikacje na tableta i grać z dzieckiem.

DrOmnibus istnieje w dwóch wersjach: Home i Pro. Ta ostatnia jest stworzona z myślą o pracy terapeuty z dzieckiem. Obrazy, dźwięki oraz animacje są atrakcyjniejsze niż tradycyjne rysowanie. Jeszcze jedną zaletą tej aplikacji jest możliwość obserwowania postępów dziecka. Projekt edukacyjny DrOmnibus jest skierowany do dzieci od drugiego roku życia. Istnieje w języku polskim, angielskim oraz szwedzkim. Wersje Home i Pro są płatne. Istnieje także wersja bezpłatna, zawierająca trzy gry: Na wsi, Szafa i Magiczne słowa.

Anastazja Iwanczenko

Źródło:
www.terapiaztabletem.pl/startujemy/
www.dromnibus.com/

Kalwin by się nie spodziewał… (refleksje startupowe)

Protestanci zmienili podejście do pieniądza. Nie po drodze było im umartwianie się w nienawiści do doczesnego świata. Woleli odrzucić pokutny bicz, by przed pójściem do nieba zrobić dobry interes.

Statek Mayflower złapał atlantycki wiatr wolności. W 1620 roku dopłynął do brzegów Ameryki Północnej. Spod jego pokładu wyszła na ląd wycieńczona garstka religijnych uchodźców z Europy. Prócz nadziei na przetrwanie, ludzie ci nieśli ze sobą nową myśl. Współtworzył ją jeden z przywódców reformacji ­ Jan Kalwin. Z szeregu głoszonych przez niego tez, koncepcja predestynacji zasługuje na szczególną uwagę. Mówiła ona, że zbawienie człowieka jest z góry przesądzone. Niezależnie od naszych poczynań Bóg już ma rozplanowane pośmiertne losy. Dokładnie wie, kto trafi do nieba, a kto do piekła. Jednak może ukazać swoją sympatię, poprzez zesłanie faworytowi dobrej, finansowej passy. Ten oto wyznacznik Kalwin uważał za kluczowy. Zarabianie pieniędzy postrzegał za cnotę, ale musiała iść za tym wstrzemięźliwość, skromność, uczciwość i ciężka praca. Ów bagaż reguł pomógł w budowie kapitalizmu. Dzisiejsza przedsiębiorczość karmi się tą spuścizną. Na początku dwudziestego stulecia w fabrykach Henry’ego Forda stała się rzecz niezwykła. Taśmy produkcyjne przeobraziły dotychczasowe oblicze przemysłu. Tony metalowych elementów zmierzały w stronę wysuniętych, robotniczych rąk. Każdy z pracowników dokładnie wiedział, jaka funkcja przysługuje mu w tej wielkiej maszynerii. Jeden przykręcał klamkę, drugi montował błotnik. Wprawdzie byli ludźmi, utrzymywali rodziny, po pracy chadzali na piwo, ale na swoich stanowiskach w hali produkcyjnej, jakby wrastali w gąszcz pokręteł i trybików. Stawali się braćmi obcęgów, młotków i śrubokrętów. Nieco „odczłowieczani”. Turkot odpalonych silników śmiał się prosto w twarz wynędzniałym przedstawicielom wymierających zawodów. „Masowy rynek. Masowy odbiorca. Seryjność. Ścisły schemat. Ujednolicenie” – huczały hasła marketingowe. A dopiero co ożywiony kordon samochodów rozbrzmiewał w oddali na mnożących się nitkach autostrad.

Idea tayloryzmu (od nazwiska amerykańskiego wynalazcy i inżyniera – Fredericka W. Taylora) znacznie wpłynęła na koncepcję Henry’ego Forda. Zakładała ona pozbawienie pracowników kontroli nad procesem produkcji. Grupa decydentów ograniczała ich, nakazując wyłączne skupienie się na przydzielonych zadaniach. Dyscyplina, synchronizacja i uległość wobec przełożonych były podstawą organizacji ­ tzw. „systemu małego zaufania”. Uznawano go za przepis na maksymalizację wydajności i standardów produkcji. Robotnicy musieli pożegnać się z indywidualną inicjatywą i kreatywnością. Lewicowi działacze burzyli się na samą myśl o tym stanie rzeczy. Czy zatrudnieni w fabrykach samochodów mieli faktyczne powody do nieszczęścia? Nie da się zaprzeczyć, że praca na najniższych szczeblach nie grzeszyła różnorodnością. Mimo to, Henry Ford wiedział jak podwyższyć morale swoich podwładnych. W kilku fabrykach dał podwyżkę do pięciu dolarów tygodniowo, co na ówczesne czasy było przyzwoitą sumą pieniędzy. Po niedługim wpychaniu banknotów do skarbonki, właściwie każdy z robotników mógł pozwolić sobie na zakup automobilu. Z pewnością czuli się lepiej, konstruując to, na co było ich realnie stać. Apoteoza jednostki, nowe środki przekazu, dywersyfikacja klientów… zepchnęły powyżej opisany fordyzm na karty historii. Ale niezupełnie. Co jakiś czas wychodzi on z ukrycia i daje o sobie przypomnieć, zaznaczając, że jego system uformował potrzeby naszych czasów. Pod pewnymi względami jest ojcem masowego konsumpcjonizmu. Ta masowość produkcji i rynku oderwała się z czasem od przestarzałego tayloryzmu i ewoluowała w nowszą generację – postfordyzm. Kreuje go tzw. „gospodarka oparta na wiedzy”, której rozwój opiera na innowacjach, wykorzystaniu potencjału nauki, techniki oraz twórczej pracy grupowej. Dzisiejsza przedsiębiorczość niewiele zyska z przestarzałych, zamkniętych, robotniczych horyzontów. Jej przeznaczeniem jest szybować po sukces na skrzydłach wizjonerstwa i śmiałych projektów. Nie bez przyczyny na naszym portalu piszemy o polskich firmach startupowych. W nich jest przyszłość. W nich jest nadzieja…
Melchior Sędzimir

TRZEJ MUSZKIETEROWIE mają zadane

Od września 2009 roku pomaganie sobie w nauce i zadaniach domowych, dzielenie się wiedzą, doświadczeniem oraz nawiązywanie nowych znajomości przybrało inny wymiar za sprawą portalu zadane.pl. Edukacyjny serwis społecznościowy typu Q&A (Questions and Answers) zaczął powszechnie służyć wzajemnej pomocy uczniowskiej. Portal był inicjatywą Michała Borkowskiego, popartą przez jego kolegów ­ Tomasza Krausa i Łukasza Halucha, z którymi Michał pracował wcześniej przy okazji innego portalu – odpowiedz.pl.

Pierwszy rok funkcjonowania zadane.pl stał pod znakiem stabilnego działania serwisu, pozyskiwania finansowania oraz budowania zespołu. Celem nadrzędnym dla twórców zawsze był i do tej pory jest ­ użytkownik. Z początku istnienia strony liczony w tysiącach, obecnie w kilku milionach.

Portal zadane.pl podzielony został na podstrony z konkretnymi przedmiotami. Od matematyki, przez religię, po języki obce. Serwis szybko stał się miejscem, gdzie każdy zarejestrowany użytkownik ma okazję dodać swoje zadanie domowe, z którym ma problem i gdzie jednocześnie może uzyskać pomoc od innej osoby z portalu. Przy okazji warto wspomnieć, że każdy może dodać tylko jedno zadanie. Aby uzyskać pomoc w kolejnych, trzeba pomóc innym osobom co najmniej w dwóch różnych zagadnieniach, co wymusza to system punktowy. Użytkownicy strony, to nie tylko nauczyciele czy studenci, ale także rodzice tłumaczący swoim dzieciom choćby zawiłości matematyki. W 2012 roku portal wszedł w skład brainly.com. Serwis pozyskał finansowanie od funduszu VC Point Nine Capital oraz grupy inwestorów prywatnych, w tym od Marcina Pytla. Inwestycja o sumie 500 tys. dol. została przeznaczona na rozwój międzynarodowych wersji serwisu, wejście na nowe rynki, a także uruchomienie produktów mobilnych. Aktualnie serwisy brainly.com działają w 19 krajach, m.in. w Rosji, Turcji czy Brazylii.

MT

Galaktyka hawajskiego jelenia

Ma dyplom technika plastyka. W niecały rok po maturze założył firmę Aloha from deer. Dziś należy do grona najbardziej rozpoznawalnych za granicą polskich marek odzieżowych z nurtu streetwear – mody miejskiej.

Niespełna 40 tysięczny Jarosław na Podkarpaciu. 17-letni Mariusz Mac chodzi do liceum plastycznego i tworzy grafiki komputerowe. Nawiązuje kontakt z Glamour, magazynem o modzie i robi filmiki z sesji. Przeglądając internet zauważa, że ludzie poszukują ubrań z oryginalnymi nadrukami. Wtedy kiełkuje mu myśl o bluzach pokrytych w całości motywem graficznym.

Dowcipna nazwa firmy Aloha from deer powstała z wielkiego sentymentu do jeleni („deer” to po ang. „jeleń”). Mając na start 2 tys. zł Mariusz Mac wyprodukował 40 dresowych bluz, które sprzedał w internecie w ciągu 10 minut. Fanpage firmy pojawił się w lutym 2012, jako platforma testowa – przed uszyciem każdej bluzy projektant jej próbną wersję umieszczał na stronie, żeby sprawdzić komentarze internautów.
W kwietniu 2012 roku Mac wypuścił na rynek swoje pierwsze bluzy z motywem galaktyki, które do tej pory są identyfikowane z firmą. Jedną z nich założyła podczas Fashion Week modelka znana z „Top Model” i wywołała tym lawinę zamówień w Aloha from deer.
15 tys. złotych na rozruch Mac pożyczył od brata, który zajął się księgowością i sprzedażą, a w wysyłce pomagali mu rodzice. Problemem były braki magazynowe, ponieważ towar za szybko się sprzedawał. Trudność sprawiała również produkcja – trzeba było precyzyjnie zrobić wykrój, aby wzór na szwach złożył się w jedną całość. Mimo to inwestycja zwróciła się po miesiącu, a po pół roku zysk osiągnął kilkakrotność początkowych wydatków.
Charakterystyczne dla marki są duże i kolorowe cyfrowe nadruki, zajmujące całą powierzchnię ubrania. Najczęstsze motywy to kosmiczne pejzaże, zwierzęta, kwiaty i barokowe malarstwo. Ulubionym motywem projektanta jest Matka Boska Rafaela Santi. Początkowo Mac sprzedawał tylko bluzy, obecnie oferta obejmuje szeroki asortyment odzieży.
W czerwcu tego roku marka obchodziła drugie urodziny, mając na firmowym profilu ponad 300 tys. fanów. Klienci to najczęściej osoby w wieku 15-30 lat z całej Europy, USA i z rynków azjatyckich: Tajwanu, Japonii, Malezji. Bluzy pokazały zagraniczne wydania Elle i InStyle i pojawił się w nich m.in. raper 50 Cent, a partię kilkudziesięciu sztuk zakupił piosenkarz Robbie Williams.

Zdjęcie: Autor: Łukasz Ziętek/ SHOOTME http://www.elle.pl/moda/artykul/biznes-po-maturze?page=4
Źródła:
http://alohafromdeer.com/